Przewodnik edukacyjny
Człowiek uczy się przez całe życie
Polecamy
  • PolBAN - Busines Angels Club
  • linkedin
  • Studia podyplomowe
  • Klub Absolwentów Uniwersytetu Warszawskiego
  • Klub Absolwentów Uniwersytetu Jagiellońskiego
  • merlin.pl - księgarnia internetowa
  • Portal Innowacji
  • Portal Medyczny MEDtube
Wersja do druku

Aktualności

2009-09-07 MBA albo MEM, czyli jak przygotować inżyniera do zarządzania firmą

Średnie wynagrodzenie brutto inżynierów w lipcu wyniosło 4874zł brutto – podał Bank Danych o Inżynierach. To spadek o 5,5 proc. w stosunku do lipca zeszłego roku. Tylko jedna czwarta inżynierów zarobiła w lipcu powyżej 5650 zł. – Próg, jaki należy przekroczyć, aby znaleźć się w grupie zarabiających najwięcej, stale się obniża – mówi Anna Strożek, starszy specjalista ds. analiz w Banku Danych o Inżynierach. Obniża się też poprzeczka płacowa dla osób najmniej zarabiających. W lipcu 10 proc. inżynierów zarobiło poniżej 2100 zł. Niezmiennie najniższe zarobki otrzymują najmłodsi inżynierowie, których jest najwięcej na rynku. –Oni najbardziej odczuwają skutki kryzysu. Ci bez doświadczenia są w ostatniej kolejności brani pod uwagę podczas rekrutacji, a podczas zwolnień są pierwsi na liście. A po wakacjach na rynek trafią nowi inżynierowie – absolwenci poszukujący pracy – komentuje Strożek. Natomiast dużo lepiej mają się inżynierowie przedsiębiorcy. Średnie zarobki osób prowadzących własną firmę znalazły się w lipcu na drugim miejscu, zaraz po wynagrodzeniach osób na stanowiskach zarządczych i dyrektorskich. Właściciele firm zarobili średnio 8268 zł. – Dlatego wielu młodych inżynierów, a także tych z wieloletnim doświadczeniem decyduje się na założenie własnej firmy – zauważa Strożek. Jej zdaniem pracodawcy powinni pamiętać, że młodzi inżynierowie nie będą godzić się na pensje, które nie zaspokajają podstawowych potrzeb. Zwłaszcza że trwająca dekoniunktura sprzyja usamodzielnianiu się na rynku pracy. Młodzi przedsiębiorcy mogą teraz tańszym kosztem założyć własną firmę – dotacje z europejskich funduszy strukturalnych, niższe ceny lokali, możliwość zaoferowania konkurencyjnych cen towarów i usług. Bessa to nowe wymagania rynku –w cenie są konkurencyjne pomysły i rozwiązania, które mogłyby je spełnić. – Młodzi inżynierowie, którym brakuje pomysłu lub odwagi do założenia własnej firmy, powinni włożyć trochę wysiłku w podnoszenie własnych kwalifikacji – sugeruje Aleksandra Cabaj, konsultantka ds. rekrutacji w Banku Danych o Inżynierach. –Różnego rodzaju szkolenia językowe, z zakresu kompetencji miękkich lub techniczne mogą okazać się wartościowe dla potencjalnego pracodawcy, jak i przyczynić się do ustabilizowania pozycji w obecnej firmie – przekonuje. –Warto zdobywać nowe uprawnienia, certyfikaty lub rozpocząć studia podyplomowe. Wśród osób, które ukończyły studia podyplomowe, odnotowaliśmy w lipcu średnie wynagrodzenie wyższe o blisko 500 zł od osób bez dodatkowych studiów – zachęca.

 

Jakie studia podyplomowe dla inżyniera?

Na świecie jest ok. 200 programów typu master przeznaczonych dla inżynierów, którzy niezależnie od poznawania wiedzy technicznej chcieliby również podszkolić umiejętności w zarządzaniu i kierowaniu firmą czy też rozwinąć zdolności menedżerskie: kreatywność, umiejętność rozwiązywania problemów, szybkie reagowanie czy dostosowywanie się do zmian. Niestety, liczba programów typu MBA (Master of Business Administration) dla inżynierów jest nieproporcjonalnie mała w porównaniu z liczbą klasycznych programów MBA (zarządzanie, finanse, strategia). Specjaliści zapowiadają tymczasem, że w najbliższych latach popyt na inżynierów ze studiami podyplomowymi powinien się zwiększyć, nie tylko w Polsce, ale na całym świecie, przynajmniej z dwóch powodów. Po pierwsze: rynek pracy w tej chwili podlega nieustannym przeobrażeniom, a recesja ekonomiczna dodatkowo uwypukliła konieczności zmian. Wiele firm dochodzi do wniosku, że wszechstronnie wyszkoleni inżynierowie mogą być alternatywą dla biznesu. Specjaliści, którzy znają nowe technologie i jednocześnie mają kwalifikacje, aby pokierować firmą, będą szczególnie cenieni przy zakładaniu firm typu start up. Po drugie: tego typu specjaliści będą cenieni w krajach, które stają się ważnymi ośrodkami rozwoju dla biznesu technologicznego i znaczącymi uczestnikami międzynarodowej branży IT, takich jak Chiny czy Indie. Tym, którzy chcieliby wybrać program skierowany specjalnie do inżynierów, największe amerykańskie szkoły biznesu proponują konkurencyjny do inżynierskiego MBA program MEM, czyli Master of Engineering Management. Studiować go można np. na Dartmouth College czy na uniwersytetach Duke, Northwestern, Stanford czy Cornell, a także Auckland czy nawet na University College w Dublinie.

 

Czym MEM różni się od MBA?

Czy inżynier, który chce udoskonalić swoje umiejętności menedżerskie, ma szansę nauczyć się więcej ma studiach MEM niż na MBA? Dr Robert J. Graves, wykładowca z Thayer School of Engineering at Dartmouth i z Tuck School of Business, który prowadzi program MEM, mówi, że różnice są znaczące. – Program MEM pogłębia nie tylko wiedzę o zarządzaniu, ale też z zakresu zaawansowanej technologii – tłumaczy. – Dodatkowo na większość programów MEM można się dostać, nawet jeśli nie ma się wieloletniego doświadczenia jako menedżer. Poza tym kurs MEM zajmuje mniej czasu niż MBA. I najważniejsze, jak obiecuje dr Graves, absolwent programu MEM dla firm jest gotowy objąć stanowisko menedżerskie o wiele wcześniej niż zwykły inżynier. Niestety, polskie uczelnie nie organizują MEM. Ale niektóre szkoły zza oceanu mają kursy online.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza


Wyróżnione